statystyka



Kategorie: Wszystkie | .Munros | .Tatry | Inne miejsca | Mam na półce | Org. | Scrambling | Śmietnik
RSS
piątek, 26 października 2012

Nr 95, Stob Binnein

Wymowa: stobinion

Znaczenie nazwy: conical peak (za MunroMagic)

Wysokość: 1165m n.p.m.

Pozycja na liście munrosów: 18.

Data wejścia: 20.10.12


Stob Binneina na ogół łączy się z bliźniakiem Ben Morem, ale że my już mieliśmy bliźniaka zdeptanego: >>LINK<<, zostawiliśmy sobie tę górę na jakiś lekki dzień. Trasa liczy sobie zaledwie 9 km.

Stob Binnein i Ben More leżą w Glen Dochart, tuż przed miasteczkiem Crianlarich. Doliną przebiega A85 i to dzięki temu, że podchodzenie zaczynamy praktycznie z szosy, tura jest tak krótka. Rozpoczynamy koło Benmore Farm, skąd wygodna droga wyprowadza do Benmore Glen u zachodnich podnóży obu gór.

Po ok. dwóch kilometrach droga urywa się gwałtownie - i tu mamy dwie opcje. Bowiem jeśli atakować z Benmore Glen, to obojętnie na którego bliźniaka, najpierw należy się wspiąć na przełęcz pomiędzy nimi, ale można na dwa sposoby. Albo zacząć wspinanie od tego właśnie miejsca, gdzie droga się urywa (jest wątła ścieżka) bądź podejść jeszcze kawałek doliną, do osiągnięcia bardziej połogiego terenu, skąd na przełęcz już jak strzelił, bez trawersowania zboczy. My wybraliśmy opcję ze ścieżką.

Sama droga na przełęcz jest raczej nudna, choć Glen Dochart w jesiennych kolorach prezentowała się całkiem ładnie.

Ale naprawdę fajne widoki odsłoniły się po osiągnięciu przełęczy. Co prawda byłam rozczarowana że nad Lowlands stały chmury - skoro Stob Binneina z bliźniakiem widać ze wzniesień koło Livingston, to i z nich na pewno można by było rozpoznać jakieś znajome tereny. Niestety nie tym razem. Poniżej, Loch Tay i przyprószony śnieżkiem Ben Lawers:

W kierunku Lowlands wyglądało to tak:

Z przełęczy na szczyt około pół godziny marszu umiarkowanie stromym zboczem. Wierzchołek jest ładny, a choć żadną miarą nie lufiasty, jakimś cudem robi wrażenie całkiem powietrznego, może dlatego że znajdujemy się na dość wysokim munro, górującym nad otoczeniem (acz Ben More i tak jest wyższy). 

Prognoza z BBC Weather po raz kolejny nie zawiodła. Sprawdzalność oceniam na 90%.

To zbocze to kontynuacja masywu, Na Staidhrichean. Od tamtej strony również jak najbardziej da się wejść i w sumie uważam, że i my powinniśmy tak zrobić zamiast odruchowo powtarzać trasę, którą już znaliśmy (Ben Mora wprawdzie atakowaliśmy od czoła, ale schodziliśmy również przez przełęcz).

Ben More ze szczytu - wspinania z przełęczy na pewno trochę więcej:

Na zejściu światło uskuteczniało fajne klimaty w dolinach. Poniżej Glen Dochart. Ta długa dolina ciągnie się hen, aż za Killin:

Tu zaś - Strath Fillan, widać A85 biegnące w kierunku Tyndrum.

Przy samochodzie byliśmy przed 14. Padł zatem nowy rekord :D

Wycieczka była tak lekka jak tylko się dało, bo i na dłuższą nie mogliśmy sobie pozwolić. Mimo wszystko uważam ze Stob Binneina najlepiej robić w dwupaku z Ben Morem, wbijać od frontu a przełęczą jedynie schodzić. Taką opcję najbardziej polecam.


wtorek, 09 października 2012

Nr 94, Stuchd an Lochain

Wymowa: stuht an lohen

Znaczenie nazwy: peak of the little loch (za MunroMagic)

Wysokość: 960m n.p.m.

Pozycja na liście munrosów: 197.

Data wejścia: 6.10.12


Zaplanowaliśmy dwa munrosy, wyszedł jeden. Zaproponowana w książce McNeisha rundka wokół Loch an Daimh w terenie okazała się konkretną wyrypą, więc poprzestaliśmy na zdeptaniu bliższego munro, Stuchd an Lochain, by powrócić tą samą drogą.

Za Killin, koło Milton Morenish, skręcamy w lewo tak jakbyśmy jechali zdobyć Ben Lawersa (single track road aż do końca). Na rozstajach przed Bridge of Balgie znów skręcamy w lewo, a na kolejnym (ostatnim) rozjeździe - w prawo. W pewnym momencie drogę zagradza brama którą można jednak otworzyć, by dojechać aż pod tamę na Loch an Diamh.

Image Hosted by ImageShack.us

Sam Stuchd an Lochain to bardzo krótka wycieczka, dlatego większość munro-baggerów zalicza go razem z Meall Bhuidhe, ale raczej nie tą pętlą z której zrezygnowaliśmy, tylko (chyba mniej ciekawie, za to ekonomiczniej) cofając się do jeziora. Nam taka lekka opcja tylko z jednym munro tym razem w zupełności odpowiadała. Najpierw zaczynamy podchodzenie raczej połogim zboczem, z widokami na Glen Lyon za plecami:

Image Hosted by ImageShack.us

Po wyjściu na wał odsłania się szczyt - musimy jeszcze przejść przez łagodny przedwierzchołek, już po prawie płaskim. Relaks :)))

Image Hosted by ImageShack.us

Po raz kolejny utwierdziliśmy się w przekonaniu, że najrzetelniejsze prognozy pogody ma BBC Weather. Zdarza się wprawdzie, iż zmiany pogodowe nieco się przemieszczają w czasie, np. obiecana lampa/deszcz nastaje nieco później albo na odwrót, ale generalnie sama sekwencja się sprawdza.

Image Hosted by ImageShack.us

Tradycyjna fota wierzchołkowo-zdobywcza:

Image Hosted by ImageShack.us

Ze szczytu pięknie widać początek Glencoe z niepowtarzalną sylwetką Wielkiego Pasterza. Po raz pierwszy widzieliśmy ten rejon z takiej perspektywy. Fajnie wygląda Rannoch Moor, jedno z większych zadupi Szkocji (a konkurencji mu nie brakuje).

Image Hosted by ImageShack.us

Poniżej natomiast Meall Ghaordaidh, pierwszy munro zdobyty w tym roku, zresztą w totalnej mgle i mizerii. Za nim wychyla się Stuc a'Chroin, munros na tyle (razem z Ben Vorlichem, Ben Morem, Stob Binneinem i Ben Lomondem) wysunięty na południe, że widzę go (i tę resztę) kiedy w ładną pogodę wracam z Edynburga double-deckerem :D

Image Hosted by ImageShack.us

Widoczność była na tyle dobra, że prawie na 100% widzieliśmy Cairngormsy, ale tego już nasz sprzęt nie miał szans oddać. W pełni zgodnie z prognozą z BBC koło 13 zrobiło się słonecznie :)

Image Hosted by ImageShack.us

Poniżej wierzchołek i Lochan nan Cat.

Image Hosted by ImageShack.us

Tu zaś Glen Lyon, z grupą Lawersa po prawej. Na Lawersie widać już było niewielkie płaty śniegu. W tej grupie zostały nam jeszcze trzy munrosy które oszczędzamy na zimę.

Image Hosted by ImageShack.us

Z powrotem przy samochodzie byliśmy przed drugą. Nigdy jeszcze nie zdarzyło nam się skończyć wycieczki o tak wczesnej porze. Mimo to nie żałuję że weszliśmy tylko na jednego munrosa, żadne z nas nie miało siły na wyrypę, a pierwszą setkę i tak bez problemu skompletujemy do końca roku.

Image Hosted by ImageShack.us

Wycieczka taka bardziej spacerowa, ale miejsce piękne i dziksze niż można by się spodziewać po tym południowo-centralnym rejonie. Ilość turystów jakich napotkaliśmy też była zaskakująco duża, jak na taki nie do końca oczywisty cel.

Mapkę zrobię.