statystyka



Kategorie: Wszystkie | .Munros | .Tatry | Inne miejsca | Mam na półce | Org. | Scrambling | Śmietnik
RSS
niedziela, 02 października 2011

Nr 79, Bynack More

Wymowa: bajnak mor

Znaczenie nazwy: the big cap

Wysokość: 1090m n.p.m.

Pozycja na liście munrosów: 54.

Data wejścia: 25.09.11



Bynack More zamyka Cairgormsy od północy. Zanim zacznę opisywać trasę, zachęcam do porównania zdjęć z tej i poprzedniej notki, jak również zwrócenie uwagi na jakich miejscach listy znajdują się opisywane w nich munrosy.

Parkujemy opodal Reindeer Centre (fajna rzecz, chętnie kiedyś odwiedzę: >>LINK<<). Z początku wędrujemy wzdłuż szosy, by po krótkim czasie osiągnąć najładniejszą część trasy, Ryvoan Pass. Jest to wąskie gardło pomiędzy dwoma niskimi masywami, pokryte wspaniałą bujną roślinnością. Jest też atrakcja w postaci szmaragdowego jeziorka Lochan Uaine (genialny plener zdjęciowy!)







Kiedy dolina się kończy, wychodzimy na rozległą równię skąd widać przedwierzchołek naszego munro, Bynack Beag. Zachodzimy główne plateau szerokim łukiem, więc cairgormskich "olbrzymów" nie widać, okoliczne wzniesienia są niewielkie i jedynym munrosem w polu widzenia jest Bynack.



Bardzo łagodnie wznosząca się ścieżka wyprowadza na płaskowyż. Nie jest to oczywiście główne plateau, które usytuowane jest w zupełnie przeciwnym kierunku i z którym masyw Bynacka się nie łączy. Stąd widać już kopułę szczytową góry. I jedyne nieco ostrzejsze podchodzenie pod górę to właśnie kopuła, większa część trasy biegnie po niemal płaskim terenie.



Dawno nie byłam na tak długiej, a jednocześnie lekkiej wycieczce. Bynacka zdobywa się praktycznie bez wysiłku. Jedynym czynnikiem uprzykrzającym życie była tradycyjna cairgormska piździawa. Tym razem nie aż tak silna żeby przewrócić, ale w rejonie szczytu zarzucało mną nieźle.



Niestety, nad głównym plateau stały chmury i widoków w tym najbardziej interesującym kierunku nie było. Ze względu na wiatr na wierzchołku posiedzieliśmy może z pięć minut. Zdecydowaliśmy się na powrót tą samą drogą - alternatywna schodzi w od razu w dolinę ale obawialiśmy się że będzie tam zbyt mokro, jako że cały dzień popadywało.



Po drodze spotkaliśmy dwa renifery, które musiały uciec z Reindeer Centre. Takie rzeczy to tylko w Cairngormsach :) Bardzo lubię ten rejon właśnie ze względu na subarktyczny, jak dla mnie z lekka surrealistyczny klimat.





Lubię te góry zwłaszcza teraz jesienią, kiedy trawa zmienia kolor (w ogóle jesień to moja ulubiona pora roku tutaj):




I na koniec tradycyjna tęcza (wypad w Cairgormsy bez tęczy się nie liczy ;P):



Reasumując, bardzo przyjemna wycieczka, jak zwykle w ten rejon - taki lajtowy munro bagging przy w miarę ładnej pogodzie bywa bardzo sympatyczny. To jeszcze tylko 21 zostało do skompletowania pierwszej setki ;PPP