statystyka



Kategorie: Wszystkie | .Munros | .Tatry | Inne miejsca | Mam na półce | Org. | Scrambling | Śmietnik
RSS
piątek, 14 czerwca 2013

Nr 111, Beinn Liath Mhor; nr 112, Sgorr Ruadh

Wymowa: ben lija wor, skor rua

Znaczenie nazwy: big grey hill; red rocky peak (za MunroMagic)

Wysokość: 926m n.p.m.; 962m n.p.m.

Pozycja na liście munrosów: 258.; 195.

Data wejścia: 8.06.13


Te dwa piękne munrosy leżą w Glen Carron, sąsiadującą z Glen Torridon od południa. Powyżej Inverness a zatem za daleko dla nas jak na jednodniowy wypad - trzeba było zabiwakować na dziko. Znaleźliśmy kawałek płaskiego terenu, co prawda kilkanaście metrów od szosy, ale ruch nawet za dnia jest tam niewielki.

Rano zalegała mgła, która miała jakoby zniknąć, ale na razie się na to nie zanosiło. Postanowiliśmy jednak dać jej szansę i nie śpieszyć się przesadnie. Zwinęliśmy namiot walcząc z midgesami i podjechaliśmy do odległego o kwadrans jazdy Lochcarron zjeść śniadanie na ławkach piknikowych nad jeziorem. Przez mgłę przeglądało gdzieniegdzie niebieskie, niemniej sytuacja nie wyglądała za dobrze. 

Samochód zostawiliśmy na parkingu pod stacją kolejową w Achnashellach. Po przekroczeniu torów i metalowej bramy należy skręcić w prawo. Droga z początku prowadzi malowniczą zalesioną doliną:

Image Hosted by ImageShack.us

Na rozejściu ponownie należy skręcić w lewo, i wypatrywać przy drodze małego kopczyka, który oznacza początek ścieżki wiodącej najpierw w lewo, a potem w głąb doliny. 

Po wyjściu z lasu teren wędrujemy łagodnie wznoszącym się szlakiem, pośród głazów i skał - nadal jest malowniczo. Jedyne co nas irytowało to mgła, która uparcie nie chciała się podnieść.

Image Hosted by ImageShack.us

Jak tylko osiągnęliśmy próg górnej części doliny, zaczęło się przecierać. Nie mogliśmy uwierzyć własnym oczom - w idealnym momencie, w ciągu pięciu, może dziesięciu minut... Mgła zniknęła, rozwiała się zupełnie :D Momentalnie zrobiła się lampa.

Dolina do której weszliśmy jest łysa, wrzosowa i urokliwa w swej surowości. Otaczają ją (od lewej) monumentalne bryły Sgorr Ruadh i Beinn Liath Mhor:

Oraz chyba najbardziej spektakularna, piękna Fuar Tholl której do statusu munro zabrakło niestety 7 metrów:

Zwłaszcza środkowy filar (Mainreachan Buttress) robi wrażenie:

Od początku nie było jej w planach, ale nie z powodu niebycia munrosem, a napiętego planu: musieliśmy wrócić do domu tego samego dnia. Z chęcią ją jednak zaliczę w przyszłości.

Zaczęliśmy pętlę od Beinn Liath Mhor. Ścieżka jest wyraźna a nawigacja przy widoczności oczywista. Na wypadek mgły: są dwa rozejścia szlaków i na obu należy skręcić w prawo (pierwszy skręt w lewo wyprowadza na Fuar Tholl, drugi na przełęcz pomiędzy munrosami). BLM to długiiii garbaty grzbiet a wierzchołek mieści się na jego północnym krańcu. Kiedy już wbijemy się na grzbiet idzie sprawnie, pomimo dwóch dość głębokich przełęczy do pokonania.

Początek grzbietu: wierzchołek jest na samym końcu.

Jedna z przełęczy:

Widoki powalają. Najbardziej oczywiście na Torridon. Beinn Alligin chowa się co prawda za Liathach ale samego Szaraka oraz Beinn Eighe mamy jak podane na tacy.

Beinn Eighe:

Liathach:

Image Hosted by ImageShack.us

Sgorr Ruadh także wygląda nie najgorzej. Prezentuje się niebywale potężnie choć jest tylko trzydzieści metrów z hakiem wyższy od BLM. Inna rzecz że przewyższenia są tu faktycznie spore, jako że punkt startowy leży na wysokości ok. 70m n.p.m.

Pod koniec grzbiet się zwęża i robi bardziej "graniowy":


Do przełęczy pomiędzy munrosami musimy zejść poprzez kilka garbów. Z początku można iść dowolnie, acz schodząc z przedostatniego garbu, zwłaszcza we mgle, polecałabym jednak zlokalizować ścieżkę (początek oznaczony kopczykiem) - zbocza są tu niewysokie, ale bardzo gęsto poprzerastane słabo urzeźbionymi skałkami. Poniżej widać jak biegnie ścieżka:

Pierwszych ludzi tego dnia spotkaliśmy dopiero pod samą przełęczą - podchodzili na Sgorr Ruadh ścieżką biegnącą dnem doliny. Potem jeszcze dwie niewielkie grupy. I to wszystko, poza tym tylko jelenie: 

Z przełęczy na szczyt wcale nie było tak długo i mozolnie jak sugerował widok z BLM. Przeciwnie, miałam wrażenie że weszliśmy momentalnie! Finałowe podejście jest dość strome, dzięki czemu szybko zyskuje się wysokość, ale niezbyt długie.

Munro Maol Chean-dearg:

Wierzchołek BLM:

Image Hosted by ImageShack.us

Oraz reszta grzbietu - to jednak jest konkret:


Na wierzchołku:

Image Hosted by ImageShack.us

Panorama wzbogaciła się o Loch Carron i leżące na nim miasteczko. Było widać munrosy Skye (niestety za daleko by je ładnie oddać). W Glen Torridon jak na dłoni lansował się hostel. Z hostelowej panoramic lounge widać wszak właśnie Sgurr Ruadh (po lewej) i Maol Chean-dearg.

Loch Carron:

Schodziliśmy w kierunku Fuar Tholl, znacznie łagodniejszymi zboczami. Trasa na jej wierzchołek jest naprawdę krótka, ale już nawet nie chodziło o czas - zwyczajnie nie mieliśmy siły w tym upale. Zanim droga połączy się w dolinie z dojściówką, musimy przekroczyć rzekę Lair. Z przyjemnością wykąpaliśmy się w niej (tzn. ja w zasadzie zamoczyłam nogi). Taka pogoda nie trafia się tu za często, więc jeśli już, trzeba korzystać na maksa.

Ostatni kawałek lasem w słońcu był jeszcze ładniejszy niż z rana. Flora w rozkwicie, fioletowych rododendronów na masę. Cuda, panie...

Wycieczka była fantastyczna, w wielkiej mierze dzięki pogodzie acz ten rejon jest tak atrakcyjny, że musi robić wrażenie także w mniej sprzyjających okolicznościach. Trasa nie nastręcza żadnych trudności (choć jak wspomniałam na zejściu z BLM warto trzymać się ścieżki). Już nie mogę się doczekać powrotu w te okolice - mam wielką ochotę zaliczyć Maol Chean-dearg jako następny :)

Trasa liczy ok. 15 km.

Image Hosted by ImageShack.us

piątek, 07 czerwca 2013

Lakeland odwiedzamy okazjonalnie i raczej musimy mieć ku temu szczególny powód, np. tak jak ostatnio bardzo słabe prognozy dla Highlandu (nie do końca się sprawdziły ale to inna sprawa). Niby odległość w linii prostej niewiele większa niż do Glencoe, ale zupełnie inny klimat: zamiast dzikich wrzosowisk pola i malownicze miasteczka, na szlakach mnóstwo ludzi, niemal tyle co w Tatrach. Nieliczne góry powyżej 3000 ft nie zaliczają się do munros bo ta nazwa przysługuje tylko szkockim szczytom. Dlatego bywamy tam rzadko, co nie znaczy że kiedy już się na to decydujemy, nie jest fajnie.
Tym razem postanowiliśmy odwiedzić położoną na północnym skraju Lakelandu Blencathrę, wchodząc scramblingową grańką Sharp Edge która jest jakoby najfajniejszą opcją wejścia.

Blencathra (w tłumaczeniu "łysa góra w kształcie krzesła/siedzenia") to rozległy masyw o wielu graniach i kilku szczytach, z których najwyższym jest Hallsfell Top, 868m n.p.m.



Parking startowy nie jest zaznaczony na mapie ale znajduje się on przy szosie mniej więcej na wysokości Scales. Uwaga - trudno o wolne miejsce!
Tu jeszcze pierwszy widok Blencathry z drogi:

Image Hosted by ImageShack.us

Podchodzenia jest zaskakująco niewiele! Najpierw należy się przebić przez wał grani Scales Fell:

Image Hosted by ImageShack.us

A kiedy już się na niego wespniemy, Sharp Edge z jej zwieńczeniem Foule Crag ukazuje się praktycznie od razu:

Image Hosted by ImageShack.us

Od tego miejsca jeszcze kawałek po płaskim, i ostatnie podejście do Scales Tarn i stamtąd popod grań: idzie ekspresowo.
Z dołu:

Image Hosted by ImageShack.us

Sama Sharp Edge jest... króciutka. Odcinek od początku scrambligu do szczytu Foule Crag może mieć góra 300m. Niemniej faktycznie jest to bardzo ładny kawałek trasy.

Image Hosted by ImageShack.us

Trudności jako takich tu nie ma, atrakcją jest sama ostrość grani, która może być deprymująca dla nieprzyzwyczajonych. Ja też nie przepadam za obustronną ekspozycją więc pewnie w jednym czy dwóch momentach serce biło mi nieco szybciej niż Mariuszowi. 

Image Hosted by ImageShack.us

Większość ostrza można strawersować - na zdjęciu widać omijankę - ale to opcja na nagłe pogorszenie pogody, kiedy jest sucho nie ma sensu.

Image Hosted by ImageShack.us

Wygląda na to iż niezależnie od stopnia trudności każda scramblingowa trasa na Wyspach musi mieć swój Bad Step :D Na Sharp Edge to miano zostało przypisane płytkiej przerwie w grani za charakterystycznym pinaklem Pillar Box. Tego niewielkiego fragmentu nie da się strawersować i jeśli ktoś do tej pory szedł omijanką, tu na odcinku paru metrów musi się zmierzyć z ekspozycją. Miejsce faktycznie może być niebezpieczne, ale tylko przy mokrej bądź zalodzonej skale.

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Podczas podejścia na Foule Crag prawie udało mi się zabić ponieważ poszłam w lewo zamiast środkiem i mało nie wpieprzyłam się w niefajne miejsce, na szczęście Mariusz zorientował się co robię i kazał mi wracać. Scrambling jest tam łatwy, grade 2 czyli najlepszym wypadku 0+, tylko lepiej nie zapędzać za bardzo na boki.

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Ostatni widok na Sharp Edge:

Image Hosted by ImageShack.us

Kiedy dotarliśmy na szczyt było jeszcze bardzo wcześnie, więc podreptaliśmy na kolejny wierzchołek, oddalony o kilkanaście minut:

Image Hosted by ImageShack.us

Widok w kierunku Keswick i Derwent Water:

Image Hosted by ImageShack.us

Zdecydowaliśmy się na schodzenie opadającą z samego wierzchołka granią Hallsfell i była to bardzo słuszna decyzja!

Image Hosted by ImageShack.us

Ta widokowa grań przypominała mi bardzo niektóre szlaki Tatr Zachodnich. Było również dużo opcjonalnego i całkiem fajnego scramblingu:

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Na dole poputaliśmy drogę i skończyło się przełażeniem przez czyjeś pole, i trzymetrowy murek co w Anglii, gdzie nie obowiązuje prawo przejścia, może mieć czasem niefajne konsekwencje. W końcu udało nam się trafić na drogę nieniepokojoną przez tubylczych farmerów. Stamtąd pomaszerowaliśmy wzdłuż szosy prosto na parking.

Image Hosted by ImageShack.us

Po fakcie byliśmy oboje bardzo zadowoleni, Blecathra jest fajną górą, charakterniejszą niż wiele munrosów oraz oferującą bardzo wiele wariantów wejścia o różnym stopniu trudności.
Randka z Lake District jak zwykle okazała się udana, tym niemniej kolejna dopiero za jakiś czas, a my wiernie wracamy w nasz ukochany Highland :)