statystyka



Najlepsze górskie strony
Blog > Komentarze do wpisu

South Glen Shiel ridge part II

 

Nr 216, Maol Chinn-dearg; nr 217, Aonach Air Chrith; nr 218, Druim Shionnach; nr 219, Creag a'Mhaim

Wymowa: maol hin diereg; unah er hri; drim hiumoh; kreg a waim

Znaczenie nazwy: bald red head; trembling ridge; ridge of foxes; crag of the large rounded hill (za MunroMagic)

Wysokość: 981 m n.p.m.; 1021 m n.p.m.; 987 m n.p.m.; 947 m m.p.m.

Pozycja na liście munrosów: 168.; 109.; 160.; 218.

Data wejścia: 26.5.18

 

Do południowej grani Glen Shiel składającej się z siedmiu munrosów i kilku pomniejszych szczytów przymierzyliśmy się parę lat temu, z worami (wory bo pierwszego dnia pokonaliśmy 11km szosą tak żeby z grani zejść do samochodu, a kempingowaliśmy na dziko w połowie drogi na grań, stąd trzeba było taszczyć wszystkie dobra). Daliśmy wtedy radę przejść trzy munrosy po czym raz że nie mieliśmy już siły dwa że pogoda się popsuła - musieliśmy się ewakuować z grubsza w połowie trasy. Ostatnia wycieczka miała na celu dokończenie grani, tym razem rozsądnie - na lekko. 

Tym razem rozbiliśmy się koło Cluanie Inn. Klimat majowej highlandzkiej nocy był specyficzny - dolina pełna namiotów i camper vanów a kilkanaście metrów od nas w zagłębieniu gruntu spały jelenie. Rano namiot poszedł do auta a my rozpoczęliśmy trzykilometrową wędrówkę szosą do podnóża jednego z północnych ramion opadających z grani (Druim Coire nan Eirecheanach).

Druim Coire nan Eirecheanach po lewej, po prawej alternatywne podejście granią Druim Thollaidh:



U podnóża DCnE trzeba było przekroczyć rzekę ale że pogoda dopisywała prawie cały maj, stan wody był bardzo niski i poszło gładko. Ścieżka zygzakami wyprowadza w wyższe partie grani:



Kiedy osiągnęliśmy w końcu główną grań okazało się że stoimy na munrosie - DCnE kulminuje dokładnie w wierzchołku Maol Chinn-dearg. 



Widoki stamtąd były wyjątkowo zacne, jak to w Glen Shiel i okolicach, które są drugim (po Ben Nevisie z przyległościami aż do Glencoe) największym skupiskiem charakternych munrosów. Poniżej widok na munro Sgurr an Doire Leathain, z którego zwiewaliśmy poprzednim razem:



Po prawej piękna góra Ladhar Bheinn leżąca na odludnym półwyspie Knoydart, którego jeszcze nie daliśmy rady poeksplorować:



Piękny i już zaliczony munros Sgurr a'Mhaoraich:



Loch Quoich z całym stadem munrosów: zaraz za jeziorem Gairich z wystającym zza ramienia Gulvainem, a dalej Sgurr na Coireachan, Sgurr Thuim, Sgurr Mor i Sgurr na Ciche z satelitami. W Glen Quoich zaś jakiś milioner walnął sobie nie tylko posiadłość ale nawet prywatne lądowisko:



Droga na Aonach Air Chrith też wyglądała dobrze:



Odcinek pomiędzy Maol Chinn-dearg i Aonach Air Chrith był najładniejszym kawałkiem trasy. Grań zwęża się coraz bardziej by pod koniec przejść w wijące się arête, z klifami po jednej stronie.



Miejsce poniżej w razie oblodzenia można bezproblemowo obejść od prawej strony:



Niestety ten kawałek kończy się o wiele za szybko kiedy osiągamy wierzchołek Aonach Air Chrith, najwyższego munro ze wszystkich siedmiu w grani. W tle Easains, Grey Corries i Nevis Range:



Na północ opada momentami eksponowana grańka Druim na Ciche, którą na zdjęciu ekspoloruje Mariusz, za plecami mając Brothers Ridge, ledwo dostrzegalny mikro szczycik Ciste Dhubh, oraz giganty Glen Affric Mam Sodhail i Carn Eige.



W porównaniu z dotychczasową trasą kolejny odcinek wygląda jak pastwisko (ten połogi fragment jedynym takim w całej dość dobrze zdefiniowanej grani). Widać dwa ostatnie munrosy, Druim Shionnach i Creag a'Mhaim.



Południowi sąsiedzi, piękne munrosy Gleouraich i Spidean Mialach:



Pastwiska ciąg dalszy. To dobra okazja żeby wspomnieć że ruch na grani był w obie strony jak na skrzyżowaniu Marszałkowskiej z Alejami. Większość zaliczała całą grań, co jest opcją karkołomną przede wszystkim ze względu na konieczność powrotu szosą do punktu startowego (stąd nasze dawne kombinacje z rozbijaniem tego na dwa dni) bo razem to jest kobyła ok. 37 km, bez gwarancji złapania podwózki - i weź tu popylaj asfaltem 11 km prawie bez pobocza po przejściu siedmiu munrosów. Jeśli ekipa większa to rozwiązaniem są dwa samochody.



Zoom na Ciste Dhubh, maleńkiego ale bardzo charakternego munrosa, oraz Mam Sodhail i Carn Eige, najwyższe szczyty po tej stronie Great Glen.



Oraz zaskakująco niedoceniany a również wspaniały Sgurr nan Conbhairean. Lumpa po prawej to Carn Ghluasaid, który jakimś cudem jest klasyfikowany jak samodzielny munros.



Rzut oka wstecz na Aonach Air Chirth oraz grańkę Druim na Ciche:



Na wierzchołku Druim Shionnach, gdzie byliśmy już nieźle wytrzepani, głównie słońcem:



Oraz Gairich wyglądający spomiędzy Gleouraicha i Spideana Mialacha, z bonusowym Gulvainem najbardziej w lewo. Gairich to była nasza jak na razie jedyna wycieczka w ten rejon w pełnych warunkach zimowych, i lód sprawił że było emocjonująco:



Grań pomiędzy Druim Shionnach a Creag a'Mhaim nie ma już pastwiskowatego charakteru a pod wierzchołkiem tworzy nawet kolejną na tej trasie arête, tyle że miniaturową (znów, przy oblodzeniu można ją strawersować od południa). 



Odcinek pomiędzy dwoma ostatnimi munrosami w przeciwnym kierunku:



Na Creag a'Mhaim przyznaję że już miałam dość. Niestety zejście stamtąd najwygodniejszą opcją jest długie, a tą mniej wygodną podejrzewam że bardzo męczące. Teoretycznie ze szczytu można zejść na rympał do Cluanie Inn (nie wiem czy jest jakaś ścieżka, nie szukaliśmy jej) ale my poszliśmy zwykłym zejściem, tzn. najpierw zygzakującą stalkerską ścieżką, a potem przez ok. 7 km szutrową drogą.



Ten ostatni odcinek, pomimo pięknych widoków na Loch Shiel, był już dość ciężki.

Szczegółowa mapa całej siedmiomunrosowej trasy ze strony Walkhighlands pod tym >>LINKIEM<<. Info o trasie natomiast tu: >>LINK<<.

W Glen Shiel pozostały nam już tylko trzy munrosy Brothers Ridge, które planujemy na jesienny urlop. Ale gdzie jak gdzie alu tu na pewno będziemy regularnie wracać, podobnie jak do Glencoe, w Mamores, Benka czy na Daleką Północ.


czwartek, 31 maja 2018, connspeach

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: piomic, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2018/06/03 22:00:24
Ten milioner z Glen Quoich musi mieć sporo milionów bo załatwił sobie żeby google w miejscu lotniska pokazywały zagajnik ;)
-
2018/06/05 12:12:30
To jest świeża sprawa, jak wracaliśmy tą doliną z munrosa w 2015 dopiero budowa trwała, z kolei w 2016 byliśmy na tych dwu sąsiednich i chałupa już stała ale tego lotniska jescze nie było