statystyka



Najlepsze górskie strony
Blog > Komentarze do wpisu

Fionn Bheinn

 

Nr 212, Fionn Bheinn

Wymowa: fion-wen

Znaczenie nazwy: white hill (za Munromagic)

Wysokość: 933 m n.p.m.

Pozycja na liście munrosów: 246.

Data wejścia: 11.5.18

 

Chcąc z Inverness dojechać do Kinlochewe i Torridonu, zaraz za Garve musimy skręcić z A835 w A832. Jedną z miejscowości (mini-mikro miejscowości) na tej trasie jest Achnasheen, samo w sobie warte wzmianki jedynie o tyle, że można tam skręcić do lokalnej metropolii Lochcarron. Kiedy przejeżdżamy przez Achnasheen, połogie zbocze po północnej stronie drogi to właśnie Fionn Bheinn. 



Cameron McNeish twierdzi iż jedynym interesującym faktem odnośnie tego munro jest wymienienie go w przepowiedni Brahana Seera. Brahan Seer aka Kenneth McKenzie żył w Highlandzie w XVII wieku i był jakoby wieszczem, chociaż mnie się raczej wydaje że żarł grzyby, albowiem przepowiednia która nas interesuje brzmi :

"The day will come when a raven, attired in plait and bonnet, will drink his fill of human blood on Fionn-bheinn, three times a day, for three successive days".

Czyli: dzień nadejdzie, gdy kruk z warkoczem i w czepku będzie pił ludzką krew na Fionn-bheinnie, trzy razy dziennie przez trzy dni z rzędu. Grzyby i bad trip jak nic. 

W Achnasheen można zostawić samochód na parkingu koło opuszczonej stacji benzynowej, gdzie też spotkaliśmy miejscowych:



Należy stamtąd przejść na drugą stronę szosy, przekroczyć strumień po mostku i koło budki telefonicznej (tak mówi Walkhighlands >>LINK<< i mapa choć ja szczerze mówiąc żadnej budki nie pamiętam) kontynuować w stronę zboczy szeroką wyjeżdżoną drogą (zaraz na początku jest brama). 

Poniżej korbet Sgurr a'Mhuillin, całe 879 m n.p.m.:



Widok na zasadniczo całe Achnasheen. Może są gdzieś tam jeszcze jakieś domy, ale generalnie to taki bardziej przysiółek niż faktycznie miejscowość.



Drogą wzdłuż strumienia pniemy się łagodnymi zboczami, aż po prawej nie odsłoni się kopa szczytowa. Należy wówczas skręcić w prawo i kontynuować już wg uznania, bo ścieżki/ścieżek nie ma. Przy dobrej widoczności nie powinno to sprawiać problemów nawigayjnych bo teren jest wizualnie dość oczywisty. We mgle bez GPSa zdecydowanie nie polecam.

Dość szybko zaczynają być widoczne bliskie szczyty Torridonu, Liathach i Beinn Eighe:



An Teallach pod nieoczywistym kątem:



Niestety tym razem nie wstawiam fotki szczytowej ponieważ moje dwa zdjęcia z wierzchołka są totalnie nieostre. Jest tam w każdym razie trianguł.

Fionn Bheinn może i jest kopą, kapustą et caetera ale szczerze mówiąc to samo można powiedzieć o bardzo wielu munrosach, zwłaszcza na wschodzie. A z wielu tych wschodnich kapust widok jest jedynie na inne kapusty. Fionn Bheinn jest natomiast położony tak rewelacyjnie, że tuż obok mamy torridońskie olbrzymy, Sliocha, Fisherfield Six, piękną grupę The Fannichs, po drugiej stronie szosy Moruisg, nieco dalej Ben Wyvisa, Strathfarrar Four, oraz munrosy nad Loch Monar i Loch Mullardoch. To wspaniały punkt widokowy i naprawdę szkoda że dzień był taki szary i nie było zbyt fotogenicznie. 



Slioch i Lochan Fada:

Slioch solo - góra fotogeniczna i majestatyczna z każdej strony:



Fragment The Fannichs i zarazem część trasy planowanej na kolejny dzień. Munro po prawej to najwyższy z Fannichsów, Sgurr Mor, na którym już byliśmy. Po lewej znajdują się Sgurr nan Clach Geala i mały Sgurr nan Each o których (i jeszcze jednym) będzie w kolejnej notce.



Na wierzchołku siedzieliśmy bardzo krótko ze względu na trudny do zniesienia wiatr. Zejście wypadło innym ramieniem góry i tam już ścieżka była. Początkowo szliśmy wzdłuż kotła - choć nieprzesadnie spektakularny, jest jedynym rysem Fionn Bheinna o którym można powiedzieć że ma jakiś charakter:



Dość szybko należy skręcić w prawo i kierować na zieloną plantację iglaków przez którą na przestrzał biegnie scieżka. Znów, w jasny nie mglisty dzień nie powinno być najmniejszego problemu, jako że Achnasheen leży pod nami jak na talerzu. Cała pętla to 12 km z czego ostatni idzie się już po szosie.



Kruka nie spotkaliśmy choć go wypatrywałam. Zapewne już dawno zrezygnował, gdyż Fionn Bheinn nie jest bynajmniej górą obleganą i jakkolwiek może od biedy znalazły by się trzy dni z rzędu kiedy jest odwiedzany przez baggerów - ale na pewno nie trzy razy dziennie. Kruk po prostu nie zdzierżył.

 

wtorek, 15 maja 2018, connspeach

Polecane wpisy