statystyka



Najlepsze górskie strony
Blog > Komentarze do wpisu

A' Ghlas Bheinn & the Falls of Glomach


Nr 159A' Ghlas Bheinn

Wymowa: glaswen

Znaczenie nazwy: grey hill (za MunroMagic)

Wysokość: 918m n.p.m.

Pozycja na liście munrosów: 273.

Data wejścia: 25.6.15


A' Ghlas Bheinn ogranicza od zachodu Glen Affric, mega munrosową dolinę gdzie mamy zrobioną tylko jedna górę (na którą i tak wchodzi się od Glen Shiel więc bywa do tejże zaliczana). Jest to dość niefortunny munros, bo usadowiony opodal znacznie konkretniejszego i kształtniejszego sąsiada, Beinn Fhady, więc szału nie robi. Przynajmniej takie mieliśmy wrażenie z parkingu.

Poniżej Sgurr a Choire Ghairbh, część Beinn Fhady (wierzchołek znajduje się w innej partii masywu):

Oraz A' Ghlas Bheinn niczym wielkanocna baba na której ktoś usiadł. I jeszcze się umościł.

Start z Morvich, maleńkiej miejscowości położonej nad Loch Duich, gdzie niemal zbiegają się wyloty Glen Shiel i Glen Affric.

Droga z początku biegnie przyjemną (lasy!!) doliną, by wreszcie zacząć wbijać się na coś w rodzaju płaskowyżu (coś w rodzaju, bo tak plaskate jak w Cairngormsach to jednak nie jest). 

O tak to wygląda (A' Ghlas Bheinna nie ma w kadrze). Trochę byłam w szoku, bo spodziewałam się strzelistych kształtnych gór jak w nieodległej Glen Shiel, tymczasem widoczne na zdjęciu szczyty Glen Elchaig są... No mniej skowyrne, to na pewno. Munrosów jednakowoż tam nie ma z tego co kojarzę.

Tam gdzie ten niewinny strumyczek opada w dół, figuruje wodospad Glomach. Nie jest najwyższy w UK - spad liczy sobie 113 metrów - spotkałam się jednak z opiniami, że wywiera największe wrażenie.

Zdjęcia nie oddają lufy ani pełnej wysokości, ale faktycznie Glomach daje radę. Piękna sprawa. Zdecydowanie nie polecam na wycieczkę z małoletnimi dziećmi, chyba że na smyczy.

Od wodospadu trzeba było się kawałek wrócić, po czym zaczęliśmy włażenie na to co wydawało się wałem szczytowym munrosa.

Przy czym kiedy już wdrapaliśmy się na wał okazało się że do wierzchołka jeszcze dwa kilometry.

Szło w miarę sprawnie ale pogoda zaczęła się pogarszać - zanosiło się na powtórkę z poprzedniej wycieczki. Dammit! :/

Wyjątkowo pesymistyczne zdjęcie szczytowe:

Kiedy zaczęliśmy schodzić (nie było sensu moknąć na wierzchołku dłużej niż to konieczne do zrobienia zdjęcia) chmury zaczęły ustępować - a że byliśmy wciąż bardzo wysoko, widoki były praktycznie takie jak ze szczytu.

Loch Duich (na ostatnim planie Beinn Sgritheall):

Fragment masywu Beinn Fhady z wyłaniającym się Sgurr Fhuaran:

Po prawej Sgurr nan Saighead:

Oraz Beinn Fhada raz jeszcze - Hunter's Ridge:

Zejście z A' Ghlas Bheinna było nieco przerąbane: mnóstwo skalnych przedwierzchołków, wejść i zejść, jeden fałszywy wierzchołek za drugim. Przełęcz powitaliśmy z ulgą.

Powrotna dolina Gleann Choinneachain jest przepiękna, ścieżka biegnie wysoko ponad jej dnem, a my jeszcze trafiliśmy tam w czasie kiedy wszystko jest soczyście zielone.

Marsz tą doliną to była czysta przyjemność, nawet pomimo coraz bardziej dokuczającego odcisku :)

Widok na przełęcz. To po prawej należy do masywu Beinn Fhady:

Wycieczka (21,5 km) była piękna acz moim zupełnie i osobiście prywatnym zdaniem, nic nie ujmując wodospadowi Glomach, ale końcowa dolina była jednak tym co zrobiło dzień.



poniedziałek, 29 czerwca 2015, connspeach

Polecane wpisy