statystyka



Najlepsze górskie strony
Blog > Komentarze do wpisu

Maol Chean-dearg


Nr 143, Maol Chean-dearg

Wymowa: maul cin dzierek

Znaczenie nazwy: bald red head (za MunroMagic)

Wysokość: 933m n.p.m.

Pozycja na liście munrosów: 247.

Data wejścia: 15.7.14


Ten munros pozostał nam jako ostatni w Torridon. Będziemy tam oczywiście wracać, obok Glencoe to nasza ulubiona dolina. Niemniej w znaczeniu baggingu kolejny rejon odhaczony.

Na MCd można dojść z Torridon albo z Glen Carron. Drugi wariant jest o 4 km krótszy ale wybraliśmy go raczej dlatego by zrobić zakupy w dużym Sparze w Lochcarron (spaliśmy w Torridon).

Start z parkingu przy drodze A890 tuż obok mostu w Coulags. Niestety zapowiadało się że czeka nas kolejna szara wycieczka.

Już po chwili marszu zorientowaliśmy się że popełniliśmy wielki błąd zakładając lekkie scramblingowe buty. Trzeba było wziąć treki. Po paru częściowo deszczowych dniach w dolinie zrobiło się bagno. Strumień tak wezbrał że wolałam przekroczyć go bez butów niż ryzykować że powinie mi się noga. I tak było wiadomo że je przemoczę ale chciałam jeszcze chwilę nacieszyć się w miarę suchymi nogami.

Główną rzekę na szczęście można przejść po mostku.

Dolina nie robi zbyt imponującego wrażenia. Od wschodu flankują ją Sgurr Ruadh i Fuar Tholl, piękne góry ale od drugiej strony, zwłaszcza Fuar Tholl z jej pionowymi filarami. MCd przez długi czas w ogóle nie widać.

Po trzech kilometrach z kawałkiem dochodzimy do bothy Coire Fionnaraich, utrzymywanego przez Mountain Bothy Association. W sezonie służy polującym na jelenie, a poza sezonem korzystać może każdy.

Kilometr za bothy dochodzimy do rozwidlenia dróg. Prawa odnoga prowadzi do Torridonu, a lewa na munrosa. Dopiero od rozwidlenia zaczynamy się wznosić. Celem jest przełęcz dość ciekawie umiejscowiona pomiędzy trzema górami: MCd, korbetem An Ruadh-Stac i podrzędną górką Meall nan Ceapairean. Podejście w większości jest łagodne.

Sgurr Ruadh w tle:

Dopiero na tym podejściu zaczyna być widać wierzchołek MCd (ten w środku). Wyglądał na wyciągnięcie ręki, w rzeczywistości od rozwidlenia ścieżek na szczyt są jeszcze ponad 3 kilometry.

Na przełęczy okazało się że z torridońskich munrosów niewiele widać, masyw MCd póki co wszystko zasłaniał. Za to An Ruadh-Stac prezentował się imponująco. Żałowałam że nie damy rady go obskoczyć ze względu na brak czasu.

Pogoda zgodnie z prognozami stopniowo się poprawiała, póki co było bez rewelacji, ale przynajmniej chmury znacznie się podniosły:

Z przełęczy na przedwierzchołek wznosimy się stromym i bardzo zerodowanym zboczem. Jedyne ostre podejście na trasie. Z przedwierzchołka na szczyt z kolei wchodzi się po rumowisku. Ogółem trochę męczący fragment, zwłaszcza rumowisko. Czasowo zajmuje więcej niż wynikało by z jego długości.

Szczyt to obszerna regularna kopuła a kopiec szczytowy jest, jak widać, konkretny:

Zoom na nasz hostel przycupnięty u podnóża Liathach. MCd doskonale widać z hostelowej panoramic lounge, więc fajnie było teraz znaleźć się w odwrotnej pozycji. 

Widoki niespodzianką nie były, jako że w zeszłym roku byliśmy na sąsiednich Sgurr Ruadh oraz Beinn Liath Mhor, ale na tak piękne góry jak w Torridon zawsze przyjemnie popatrzeć. Są tak inne od polskich gór: nie połączone ze sobą mini-łańcuchy górskie.

Niesamowity w kształcie Spidean Coire an Laoigh:

Oraz fragment Beinn Eighe. Kolejnym celem będzie trawers dwóch wierzchołków po prawej. Nie są munrosami ale niczego im nie brakuje.

Nasza zeszłoroczna trasa, przez Beinn Liath Mhor i Sgurr Ruadh. Cudowna wycieczka:

 

Mogłabym na tym szczycie przesiedzieć cały dzień, ale czas gonił.

Zerodowane zejście na przełęcz:

Zgodnie z prognozami pogoda zrobiła się bardzo ładna... Ale dla nas już było za późno, więc zdjęcia ze szczytu mamy jakie mamy. Przynajmniej bagno w dolinie trochę podeschło w promieniach słońca, choć dla butów było już za późno.

Ostatni rzut oka na bothy:

Gdy po zakupach w Lochcarron wracaliśmy do Torridon, było już pięknie. Chociaż uwiecznialiśmy te widoki milion razy, nie mogliśmy się powstrzymać żeby nie popstrykać kolejny raz.

Beinn Alligin:

Początek masywu Liathach:

Oraz na koniec, wierzchołek Maol Chean-dearg zdjęty z panoramic lounge. Nawet gołym okiem wyraźnie było widać kopiec szczytowy. Niesamowite uczucie, jeszcze parę godzin wcześniej stałam na nim i patrzyłam na hostel.

MCd to niespecjalnie wymagający a piękny cel. Trasa liczy ok. 14 km. Warto też rozważyć czy nie dołączyć do trasy An Ruadh-Stac, co dodało by 2,5 km ale góra wyglądała zachęcająco.


niedziela, 27 lipca 2014, connspeach

Polecane wpisy