statystyka



Najlepsze górskie strony
Blog > Komentarze do wpisu

Castle Ridge


Castle Ridge to najbardziej wysunięta na zachód grań Ben Nevisa - czyli najdalsza od wierzchołka. Na zdjęciu poniżej po prawej. Ma scramblingową wycenę 4, choć niektóre źródła oceniają jej trudności na 5, i niższa gradacja wynika tylko z faktu iż droga ta jest raczej krótka i nie można jej porównywać z np. o wiele dłuższą piątkową Tower Ridge. Wyceny scramblingowe nie zależą od najtrudniejszego miejsca trasy, a od całokształtu, co bywa mylące.

(Gorsza jakość niektórych zdjęć wynika z faktu, iż były robione telefonem)



Dzięki temu że Castle Ridge leży na samym skraju północnej ściany, droga z wyższego parkingu zlatuje szybko. Podejście pod skały również się nie dłuży. Przy braku mgły topograficznie jest oczywiste, skąd i którędy podchodzimy:



Scrambling z początku jest dość łatwy, ale fajny i urozmaicony.





Trochę przeszkadzała ślizgawica, ale taka już uroda północnych ścian.




Po drodze są dwa kluczowe kominki. Pierwszy, widoczny poniżej, nie jest eksponowany ani bardzo trudny technicznie, ale trójka z nas wolała wchodzić z asekuracją. W kominku tym nie ma rewelacyjnych stopni, z chwytami AFAIR jest nieco lepiej. Nie miałam w nim żadnych problemów, ale wykonałam kilka manewrów na które absolutnie bym się nie odważyła bez protekcji liny.




Za tym miejscem jest fragment bardzo łatwy, aż osiągamy drugi kominek, najtrudniejsze miejsce na trasie. W przeciwieństwie do pierwszego jest eksponowany, natomiast wydaje mi się że stopnie i chwyty są, zwłaszcza w górnej partii, nieco lepsze. Tu zdecydowanie asekuracja jest wskazana.





Poniżej ta partia zdjęta wiosną z Ledge Route, a kluczowym kominkiem wspina się osoba w czerwonej kurtce:



Po pokonaniu tego miejsca, które Mariusz ocenił na tatrzańskie II (a nie jak sugerowałaby scramblingowa czwórka, na I), czeka nas już tylko łatwy - średni scrambling. W pewnym momencie grań znacznie się zwęża, trochę jak na Ledge Route. Liny wyjmować już jednak nie trzeba.





Za Danielem Fort William i Loch Eil:




Za tym wąskim fragmentem jeszcze tylko kawałek, i grań przechodzi w zbocze - znak, że jesteśmy już w rejonie plateau. Na wierzchołek oczywiście się nie fatygowaliśmy, do przejścia mielibyśmy ponad 3 kilometry. Zboczem zeszliśmy na rympał do doliny, nawet nam się nie chciało rozszpejać póki nie osiągnęliśmy trawki, tak bardzo chcieliśmy już wydostać się z cholernego, śliskiego i sypiącego się, rumowiska.



Trasa bardzo się wszystkim podobała. Nie jest ekstremalna, ale można poczuć dreszczyk emocji. Ja się przyznam że w drugim kominku przez chwilę miałam, pomimo liny, konkretnego stracha. Polecam takim jak my, scramblerom i "niedzielnym wspinaczom", dla których tatrzańska dwójka to w sam raz ;)
Natomiast alternatywa dla Pony Tracka to zdecydowanie nie jest!

Zdjęcia: >>LINK<<


środa, 09 listopada 2011, connspeach

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: lukasz, *.glw-bng-11.adsl.virginmedia.com
2011/11/11 14:35:58
Było naprawde fajnie, jeszcze raz dzięki za wspólna wyprawe. Polecam goraco ta trase. Łukasz
-
Gość: katzebemol, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/12/26 10:14:09
Hej Vespa!
super zdjęcia masz na swoim blogu! pozdrawiam.
-
2012/01/18 19:35:34
Witaj! Scrambling jest to z pewnością bardzo ciekawa dyscyplina sportów górskich:) Jestem ciekawa jak to się ma do szlaków i dróg wspinaczkowych w Tatrach, które znam. Stąd moje pytania:
Czy ostatni odcinek Giewontu (oczywiście nie wliczając łańcuchów) jest już jedynkowym scramblingiem?
Jaką wycenę miałaby Orla, gdyby nie łańcuchy?
No i może tam byłaś... lub wiesz... czy południowa grań Kościelca to jeszcze scrambling?
PS Widzę, że masz wiele scramblingowych dróg na koncie. Super! Gratuluję i pozdrawiam :)
-
2012/02/06 19:59:10
Ciężko mi porównać Tatrzańskie szlaki turystyczne bo nie wszędzie byłem, z wymienionych przez Ciebie przechodziłem jedynie Orlą Perć. Nie bardzo wiem co rozumiesz przez południową grań Kościelca, a na Giewoncie była parę razy Vespa - mi się nigdy nie chciało. Jeśli chodzi o scrambling to stopnie trudności są dosyć płynne i na ich wysokość wpływa wiele czynników. Generalnie pierwszym warunkiem jest konieczność używania wszystkich czterech kończyn tak jak przy wspinaczce, przy czym jedynka i dwójka to drogi gdzie w normalnych warunkach ryzyko upadku jest niewielkie - albo trudności są bardzo niskie, albo można je robić opcjonalnie. Trójka z reguły dokłada kontakt z ekspozycją i niektórzy czują komfort dopiero z liną. Różnica między czwórką i piątką jest dla mnie w sumie zagadką i wydaje mi się, że chodzi tu głównie o długość samej drogi - dobrym przykładem są dwie drogi na Ben Nevisie - czwórkowy Castle Ridge i przechodzony przeze mnie i opisany gdzieś na blogu piątkowy Tower Ridge. Ten drugi ma co najmniej trzy miejsca gdzie trudności są spore, a do tego jest tak ze 3 razy dłuższy. Ogólnie mówiąc - to brytyjska skala trudności wspinaczki opisuje scrambling o skali 3 jako easy rock climbing, 4 to moderate, a 5 to difficult, przy czym prawdziwa wspinaczka zaczyna się powyżej tych wartości. Niemniej na wszystko od 4 włącznie warto mieć nieco umiejętności z zakresu technik linowych i asekuracji - czasem może okazać się to potrzebne.

Co do Orlej Perci - trzeba pozostać przy polskiej skali oceny - 0+ Orla ma dlatego, że są tam sztuczne ułatwienia co nie występuje w Szkocji, gdzie filozofia wspinaczkowa nie zezwala na takie ozdabianie gór w postaci łańcuchów czy klamer. Wyjątkiem jest jedynie Innacessible Pinnacle na wyspie Skye, gdzie jest jedyny łańcuch służący za stanowisko zjazdowe z tego Munrosa. Gdyby usunąć zabezpieczenia z Orlej Perci myślę, że była by trudniejsza niż piątkowy scrambling i wymagała przynajmniej umiejętności zjazdów na linie.
Mam nadzieję, że udało mi się odpowiedzieć na Twoje pytania.
Pzdr
-
2012/02/07 11:28:07
dzięki za odpowiedź. Bardzo mi pomogłeś.
Pozdrawiam i życzę sukcesów w zdobywaniu szczytów!
PS Południowa grań Kościelca: chodziło mi o Grań Kościelców inaczej Grań Praojców :)