statystyka



Najlepsze górskie strony
Blog > Komentarze do wpisu

Starorobociański Wierch


Trasa na Starego Robota miała być takim relaksem na sam koniec, a cel został wybrany nieprzypadkowo. Starorobociański był ostatnim dostępnym szlakiem szczytem po polskiej stronie, na którym jeszcze nie byłam. Jakoś nigdy mi się nie składało, chociaż wszystko w okolicy, ze słowacką Bystrą włącznie, miałam już zaliczone.

Zwracam uwagę, iż wejście na wszystkie szlakowe szczyty nie oznacza bynajmniej tego samego co przejście wszystkich szlaków. To drugie może nie nastąpić nawet nigdy, bo te wszystkie dolinne szlaki Tatr Zachodnich, ścieżki nad i pod reglami czy dojściówki do jaskiń kompletnie mnie nie interesują. Nie dlatego że taki ze mnie wysokogórski wymiatacz, ale jak się jeździ w Tatry raz do roku zwyczajnie nie warto marnować czasu na spacery.

Spaliśmy na Hali Ornak, co oznacza że musieliśmy dojść przez Kościeliską. Mariusz szedł tamtędy po raz pierwszy i ostrzegłam go, żeby nie spodziewał się za wiele. Od Kościeliskiej nudniejsze są chyba tylko Chochołowska (ale tę można przynajmniej przyśpieszyć sobie rowerem) i Sucha Woda. Tak, wiem, że atrakcyjność tej doliny polega na ukrytych niespodziankach, ale i tak uważam że jest ona przereklamowana.

Rano wyruszyliśmy na Iwaniacką Przełęcz. Gdzieś na tym odcinku uświadomiłam sobie że relaks to jednak nie będzie - tzn., tylko w sensie odpoczynku od trudności, ale fizycznie Zachodnie jednak dużo bardziej dają w kość.

Podejście z przełęczy na grań Ornaku było męczące tak jak zapamiętałam z wycieczki na Bystrą, ale wyszliśmy powyżej granicy lasu i zrobiło się widokowo. Niebywale efektownie prezentuje się stamtąd Ciemniak. Rzuca się w oczy, jak wielki i rozbudowany jest to masyw, w ogóle całe Czerwone Wierchy to pod względem kubatury jest potęga.



Natomiast pod względem kształtu i charakterności nie ma w Tatrach Zachodnich drugiej góry takiej, jak Rohacz Ostry.



Widoki z grani Ornaku są imponujące i kojarzą mi się trochę z zachodnimi Grampianami. Np. grań pomiędzy Starorobociańskim i Bystrą od północy przybiera taką właśnie highlandzką formę. Oczywiście gołym okiem widać że w Tatrach wszystko jest potężniejsze, nawet jeśli w kilku miejscach przewyższenia są porównywalne.



Na szlaku - tłumy. Prawie wszyscy mówią dzień dobry. Nie widzę, nie rozumiem sensu tego zwyczaju. W miejscach trudno dostępnych czy wybitnie rzadko odwiedzanych, spotykając drugiego człowieka powitanie - i często zamienienie kilku słów - przychodzi naturalnie i nie potrzeba do tego żadnej tradycji. Na przeludnionym szlaku jest według mnie głupie, irytujące i niepotrzebne.



Bezpośrednie podejście na Starego Robota było męczącym (inna rzecz że moja kondycja tego dnia była taka, że męczył mnie nawet marsz wygodną ścieżką w dół), acz ostatnim już nabraniem wysokości. Widoki wzbogaciły się o podobnie monumentalną jak Ciemniak bryłę Raczkowej Czuby i Jarząbczego. Ta monumentalność zawsze mnie w Tatrach Zachodnich uderza. Tu nie ma charakterystycznych dla Tatr Wysokich piętrowych dolin, ze szczytów patrzy się zatem na sam dół. To również jest cecha charakterystyczna dla Grampianów. W tej części Tatr mój delikatny lęk przestrzeni dokucza mi najbardziej.



Schodząc w kierunku Kończystego Wierchu natknęliśmy się na wielkie stado kozic. Żerowały sobie częściowo tuż przy, a częściowo na szlaku, na górce rozkładało się natomiast kozie przedszkole. Widok był rozczulający.



Starszy, rosły osobnik - ani chybi boss - stał pomiędzy szlakiem a maluchami i mierzył przechodzących turystów groźnym spojrzeniem.





Po obfotografowaniu całego stada zeszliśmy czerwonym szlakiem z grani prowadzącej na Trzydniowiański Wierch. Jest to bardzo sympatyczne zejście, o wiele milsze niż zielony szlak z Trzydniowiańskiego - najpierw dobrze utrzymana ścieżka w malowniczej scenerii, potem szeroka droga.


Tatry Zachodnie są piękne, choć my nie trafiliśmy tam w najbardziej fotogeniczną pogodę stąd tak mała ilość zdjęć. Lakoniczność powyższego opisu spowodowana jest faktem, że na szlaku na Starorobociański nie występują żadne trudności a na tym na ogół się skupiam: na trudnościach i wrażeniach estetycznych, ponieważ skoro mnie samą to najbardziej w cudzych relacjach interesuje, zakładam że inni mają podobnie. Z całą pewnością dzięki dostępności i urodzie otoczenia Stary Robot to fajny cel dla każdego, nawet ze słabą kondycją - bo jeśli nie łączyć go z żadnym z sąsiadów, droga jest na tyle krótka że można sobie pozwolić na spokojne tempo.
poniedziałek, 30 sierpnia 2010, connspeach

Polecane wpisy

Komentarze
2013/06/26 23:02:58
Trzecie zdjęcie z tej notki... Niesamowite, malownicze bardzo :) Ciężko wzrok oderwać.

Można pozazdrościć takich wycieczek i takich widoków.