statystyka



Blog > Komentarze do wpisu

Na Gruagaichean


Nr 12, Na Gruagaichean

Wymowa: na grujehan

Znaczenie nazwy: the maidens, panny

Wysokość: 1056m n.p.m.

Pozycja na liście munrosów: 74.

Data wejścia: 18.05.2008

Tym razem zachciało nam się Mamoresów. The Mamores (w sumie powinnam spolszczać to słowo na "mamory", ale "mamoresy" mają jedyny w swoim rodzaju czar:D) to efektowne pasmo o fenomenalnym położeniu pomiędzy Ben Nevisem a Glencoe. Z Ben Nevisem sąsiadują, do Glencoe jest wciąż blisko, ale jednak dalej - przy czym to nawet lepiej, co zamierzam udowodnić zdjęciami. Z Mamoresów pięknie widać całe otoczenie doliny, od Buachaille Etive Mor po Sgorr na Ciche i dalej.

Mamoresy można ekspolatować od Glen Nevis bądź od Loch Leven położonego po stronie przeciwnej. Do miasteczka Kinlochleven, bo tę opcję wybraliśmy, od Glencoe jedzie się zaledwie kilkanaście minut.

Co do trasy, to koncepcje mieliśmy dość mgliste, tym razem miała jedynie być krótka i niezbyt forsowna. Na Na Gruagaichean padło, ponieważ prowadziła nań najkrótsza droga, i to pomimo że góra wcale słaba nie jest - pod względem wysokości trzecie miejsce w grupie Mamoresów, a trochę tam szczytów jest. Zachęcił nas też opis z The Munros, które przezornie wzięliśmy że sobą, że niby Na Gruagaichean jest "most imposing" w tym paśmie.

Trasa zaczyna się przy hotelu Mamore Lodge. Hotel jest położony wysoko - przejeżdżając przez Kinlochleven możecie dostrzec hen na zboczu rzucające się w oczy (oj ktoś miał fantazję, że tam się pobudował) domki. To właśnie hotel (to większe) i nieodległy dom nie wiem czyj, ale cholernie tej osobie zazdroszczę. Parking pod Mamore Lodge kosztuje 3 funty, a zaoszczędzamy kupę czasu i około 200 metrów różnicy wzniesień.

Najpierw czeka nas krótka przechadzka przez bujny las. Bujny las tu, w Szkocji, to prawdziwa gratka. Ten, choć puszcza to nie była, prezentował się w majowej szacie po prostu cudnie. Wszędzie rosną tam rododendrony. Drzew iglastych jest niewiele. Przyroda niby swojska, północnoeuropejska, ale jednak zupełnie inny klimat niż w Tatrach.

Am Bodach, Stob Coire a'Chairn i Na Gruagaichean widziane ze zbocza powyżej Kinlochleven. Białe punkciki w ramieniu Am Bodach to Mamore Lodge (lewy) i wspomniany dom

Po krótkim (za krótkim!) marszu lasem skręcamy do doliny, którą nazwę doliną Ba, jakoże płynie nią Allt Coire na Ba. I dalej nią, terenem łagodnie się wznoszącym, szczyt docelowy (a właściwie szczyty, gdyż Na Gruagaichean jest dwuwierzchołkowy) mając po ręce prawej, nie chowający się ani na chwilę. Od lewej dolinę flankuje Am Bodach, który w miarę jak nabieramy wysokości staje się coraz bardziej imponujący. Na Gruagaichean jest wyższy, ale z doliny to Am Bodach robi większe wrażenie.

Górne partie grani Na Gruagaichean nie chowają się, jak wspomniałam, ani na chwilę, więc od razu szukajcie o, takiej przełęczy:




Jest to największe obniżenie w grani, już bardzo blisko pierwszego ze szczytów, więc tam właśnie należy się wbijać.

Kolejno wygląda to tak: idziemy wyraźną ścieżką wzdłuż Allt Coire na Ba, aż szlak skręca w prawo i zaczyna się wznosić, by po jakimś czasie,kiedy jesteśmy już całkiem wysoko, skręcić w lewo. Jest to mniej więcej pod przełęczą, więc skręcamy tylko na chwilę (skręt dłuższy wyprowadziłby nas na Stob Coire a'Chairn, a dalej hulaj dusza, granie Mamoresów stoją otworem - opcja jak najbardziej do wypróbowania), i kierujemy się na rympał prosto w górę. Trochę mozolnie, ale króciutko. Na przełęczy otwierają się nowe widoki, a w krajobrazie dominuje Ben Nevis widziany od strony Carn Mor Dearg Arete.

Poniżej rejon, w którym szlak skręca przed rozpoczęciem podchodzenia na przełęcz:



I sama przełęcz:



Już na przełęczy, widok w kierunku The Grey Corries:



Z rejonów podszczytowych Na Gruagaichean Mariusz cyknął fajną panoramkę. Zobaczcie koniecznie (należy kliknąć w zdjęcie, aby powiększyć) >> LINK <<. Żałuję tylko, że z przyczyn wiadomych nie miałam jak opisać tego, co na niej widać. Poniżej kilka wybranych zdjęć:



Początek Glencoe. Plan trzeci zajmują Glen Etive Hills. Pasmo na planie drugim to Buachaille Etive Mor, kulminujące w Stob Dearg (najb. po lewej) i Stob na Doire. Pasmo z planu pierwszego to dłuuuuuuuugaśna grań, której klejnotem jest króciutkie Aonach Eagach



Plan III: Stob Dubh, Beinn Fhada, Stob Coire Sgreamhach, Bidean nam Bian. Plan II: grań sięga już do początków szlaku przechodzącego przez Aonach Eagach. Rozpoczyna go kopulasty wierzchołek Am Bodach

Z tyłu Bidean, bliżej wreszcie Aonach Eagach - to te ciemne poszarpańce - przechodzące w Stob Coire Leith i Sgorr nam Fiannaidh



A tu koniec grani z efektowną piramidką Sgurr na Ciche



Am Bodach i Sgurr an Lubhair




Sgurr a'Mhaim, najwyższy w Mamoresach. Piękny. Jak piramidka bitej śmietany




Jest i król. Ben Nevis wyglądający jak fala tsunami, Carn Mor Dearg Arete i Carn Mor Dearg




Z przełęczy na pierwszą pannę wchodzi się szybko. Szczyt jest długi i spłaszczony, ale fajna ekspozycja na obie strony - na prawą owszem dałoby się zejść, wprawdzie kosztem wielkich zakwasów, ale na lewą nie polecam. Nowe widoki na rejon Perthshire, Great Wall of Rannoch i Crianlarich Hills. Widać Ben Mora i Stob Binneina, ale trzeba wiedzieć gdzie patrzeć, bo z tej odległości to mikroby są.



Z panny nr 1 stromo na przełęcz, skąd na pannę 2 jest dosłownie kilka minut.



Na fotce powyżej jasno widać, że panna pierwsza ma gdzieniegdzie co pokazać. Zbocze po prawej to już prawie ściana.

Widoki z najwyższego punktu Na Gruagaichean są tak zbieżne z już opublikowanymi, że wrzucam tylko jedno zdjęcie. Poniżej Loch Eilde Mor a dalej Blackwater Reservoir:



Schodziliśmy obniżającą się długą granią, a kiedy stało się oczywiste że podążanie nią do końca, tj,. do samego dołu skaże nas na bardzo długie podchodzenie do szlaku ku Mamore Lodge, zdecydowaliśmy się na zejście na dzika zboczem, bezpośrednio do Doliny Ba. Zejście było męczące, długie, bardzo strome ale torfowo-trawiaste, więc bez niebezpieczeństw, acz wchodzić przy takim nachyleniu bym nie chciała. W dolinie pozostało przedostać się przez ogrodzenia dla owiec i po kwadransie od zejścia byliśmy na parkingu.

Mamoresy są... piękne. Dla miłośników szkockich gór obowiązkowe. Następnym razem w tym rejonie będziemy robić Ring of Steall, graniówkę obejmującą większość szczytów the Mamores - to już kosztowniejsza impreza, bo z noclegiem, ale nie mam najmniejszych watpliwości, że wrażenia z nawiązką zrekompensują każdego funta. I to pomimo że szlakowi przebytemu daję *, i jakoś mi się nie wydaje żeby w tym rejonie była szansa na hardkory. Ale te widoki, wysokość - miód. Polecam.

środa, 28 maja 2008, connspeach

Polecane wpisy

Komentarze
2008/05/28 16:13:06
Zdjęcia, jak zwykle, świetne, ale panorama jest... no, po prostu profesjonalna :) Pogoda jest obecnie rewelacyjna (mam nadzieję, że na Wyspach również), więc liczę na częstsze relacje na blogu :) Pozdrawiam!
-
2008/05/28 19:19:14
Dzięx :) Żeby tylko pogoda nie dała rzyci w sobotę, bo już wszystko zaplanowane...
-
Gość: geroi, *.dynamic.dsl.as9105.com
2008/06/06 16:32:10
byłem na ben starav 1 czerwca ... moj pierszy munro ... rewelacja ... ponad 200 kolejnych do zdobycia :)